poniedziałek, 30 lipca 2012

" Trinny & Susannah. Księga kobiecych sylwetek " Trinny Woodall, Susannah Constantine


Trinny i Susannah, dwie najsłynniejsze brytyjskie stylistki, znane z programów telewizyjnych i wielu publikacji o modzie, są autorkami polecanej "Księgi kobiecych sylwetek".




Jak wiadomo, dzięki ich cennym radom wiele kobiet na świecie zmieniło na korzyść swój wizerunek, co przyczyniło się niewątpliwie do wzrostu ich samooceny, a także poczucia własnej wartości.
W przedstawionej książce, stylistki opracowały na podstawie swoich kilkunastoletnich doświadczeń dwanaście typów kobiecej sylwetki: Kręgiel, Kielich, Klepsydra, Rożek, Wiolonczela, Jabłko, Kolumna, Dzwon, Wazon, Cegła, Lizak, Gruszka. Do współpracy zaprosiły zwyczajne kobiety, będące przedstawicielkami wymienionych typów i na ich przykładach zaprezentowały najczęściej popełniane przez kobiety błędy w doborze stroju. Jednocześnie udzieliły szeregu porad jakie ubrania wybrać i jak je nosić, aby każda z nas mogła podkreślić swoje atuty i zamaskować mankamenty figury.  Pokazały również jak ubierane są  gwiazdy i jak kreowane są nowe style, co także może nas zainspirować.

czwartek, 26 lipca 2012

Sposób na Wenecję


Wenecja, Venice, Venezia można odmieniać przez wszystkie przypadki we wszystkich językach ale na to niesamowite miasto trzeba mieć swój sposób. Jak wiadomo Wenecja to miasto kanałów, ciasnych uliczek i setek mostów. To właśnie głównie nimi przemieszczają się mieszkańcy i TURYŚCI. Dla kogoś takiego jak ja, czyli będącego pierwszy raz w mieście na lagunie, było to naprawdę coś niezwykłego. Tłumy ludzi przewalały się przez place, uliczki, zakamarki. Ludzie stali na mostach i bulwarach. Do głównych zabytków ustawiały się kolejki jak za masłem w czasach PRL-u ( tak przynajmniej mówi mama ). Po dwóch może trzech godzinach przeciskania się przez ludzkie morze w upale, który zaczął doskwierać powiedzieliśmy sobie dość.  Dodatkowo dobiły nas nawet nie ceny kawy czy śniadania  przy placu Św. Marka, bo to w końcu Wenecja ale totalnym przegięciem były ceny toalet, zabezpieczonych jak przejścia graniczne ( patrz foto ). Nasz bunt przerodził się w potrzebę działania, w końcu to już południe, a my tak naprawdę jeszcze niczego nie zobaczyliśmy. W końcu Polak potrafi !
Chcąc jak najszybciej i jak najmilej zwiedzić to niesamowite miasto, zmieniliśmy środek transportu na vaporetto, czyli statek, który pełni funkcję tramwaju. Po wykupieniu jednorazowo całodobowego biletu, mogliśmy pływać do woli po Canale Grande, Canale di San Marco oraz Canale della Giudecca czyli całej Wenecji. Właściwie to nie było nic odkrywczego, po prostu zrobiliśmy to co robią rodowici Wenecjanie, którzy jeżdżą, a właściwie pływają do sklepu, pracy czy kina. Co dwa trzy przystanki wysiadaliśmy i zwiedzaliśmy piękne zabytki po czym wsiadaliśmy do następnego tramwaju i dalej płynęliśmy w nieznane. Wenecja od strony wody jest jeszcze bardziej fascynująca i taka prawdziwa, bo to przecież żywe miasto nie tylko skansen dla turystów. Płynąc Gran Canale nagle z bocznego kanału wypływa gondola z dwoma kontenerami, pewnie gondola dostawcza z zaopatrzeniem. Obok mijają nas łodzie motorowe pełniące funkcję taksówek. Swoją drogą ciekawe jak się je zatrzymuje, tak jak w Nowym Jorku gwiżdżąc czy trzeba wiosłem walić w wodę. Ale największym zaskoczeniem i socjologicznym szokiem był moment, w którym siedząc na dziobie statku usłyszeliśmy sygnał karetki pogotowia ratunkowego. Każda z osób siedzących z nami ( po prawej Niemcy, po lewej zabawni Francuzi myśleliśmy, że ciężko będzie ambulansowi przejechać ciasnymi uliczkami, no i te mosty. W tym momencie nasz tramwaj odbija ostro w prawo, a obok na pełnej prędkości wzbudzając wielkie fale przelatuje ścigacz motorówka, która jest ambulansem pogotowia ratunkowego. Uwierzcie mi to jest naprawdę szok. To właśnie wtedy uwierzyliśmy, że Wenecja jest czymś naprawdę wyjątkowym.
Ale na vaporetto to nie koniec. Dla zwiedzających są również dostępne motorówki i  taksówki wodne od tych zwykłych do super wypasionych z własnym barkiem i super obsługą. Oczywiście nie można zapomnieć o słynnych gondolach, dzięki którym można obejrzeć Wenecję "bardziej z bliska" ( wpływają w każdy nawet najwęższy kanał ).  Taka przyjemność nie należy jednak do najtańszych, zwłaszcza wieczorem kiedy to krótki 30 minutowy rejs potrafi kosztować 100 euro i więcej. Ale czy nie warto usłyszeć "O sole mio" pośród romantycznych, urokliwych zaułków ? 

P.S.
Dopiero w Polsce dowiedzieliśmy się, że na toalety można wykupić też bilet całodobowy WC-Ticket w cenie jednorazowych odwiedzin. To cała Wenecja.





wtorek, 24 lipca 2012

Weneckie zakątki


Po dopłynięciu promem do Wenecji, pierwszym miejscem, które odwiedziliśmy był plac św. Marka, usytuowany przy Canale Grande. Jest to niewątpliwie najpopularniejsze ale i najbardziej zatłoczone miejsce w Wenecji (nawet poza karnawałem). Najbardziej rozpoznawalną budowlą miasta jest oczywiście bazylika św. Marka (patrona Wenecji). Zbudowana 1000 lat temu, do dzisiaj zachwyca niezwykłą architekturą, kunsztem wykonania i przepychem. Nie mniejsze wrażenie robi również Pałac Dożów, symbol weneckich władz oraz wieża zegarowa. Bardzo charakterystyczną budowlą jest również najstarszy most wenecki Rialto, a także Most Westchnień (z którego dawniej wzdychali skazańcy za utraconą wolnością). Duże wrażenie robi również Bazylika La Salute oraz Kościół San Giorgio Maggiore.
Ponieważ pięknych zabytków i urokliwych uliczek w Wenecji jest mnóstwo i nie sposób się tu nudzić, na pewno zastrzykiem energii do dalszego zwiedzania będzie piekielnie mocne włoskie espresso. Oczywiście nie musimy włoskiego powiedzenia "nie mniej niż trzy, nie więcej niż trzydzieści trzy" traktować dosłownie. Sama mam słabość do kawy, ale pozostałam przy tych trzech ( polecam ten napój poza ścisłym turystycznym centrum, jest równie dobry a znacznie tańszy).
Wszyscy lubiący pamiątki z podróży oczywiście nie będą mogli tu narzekać. Sklepów i straganów z pamiątkami tu nie brak, zwłaszcza z popularnymi karnawałowymi maskami. Ale dla ceniących luksus również jest cała masa sklepów oferujących wyroby najlepszych światowych marek. Jestem pewna, że byłby to raj dla niejednej zakupoholiczki (oczywiście gdyby ceny nie były aż tak powalające).
Wenecja jest niewątpliwie pięknym miejscem, do którego niejeden raz będziemy powracać z nostalgią jak do cudownego źródła, z którego czerpie się natchnienie  ale raczej nie jest to nasze miejsce na całe życie.

 



niedziela, 22 lipca 2012

Wenecja w kolorze

 
Pewnie zastanawiacie się co można na siebie założyć, będąc  w mieście znanym z festiwali filmowych i karnawału? W mieście zaliczanym do najromantyczniejszych na świecie?
Osobiście, nastawiona na aktywne zwiedzanie wybrałam oczywiście strój sportowy (kolorowy jak to u mnie zwykle bywa). I koniecznie wygodne buty! Tym razem do założenia szpilek nie skusiły mnie nawet bajkowe pałace i mosty, a także pełne uroku przejażdżki kanałami. Może  dlatego wybrałam vaporetto zamiast gondoli? :)

 







czwartek, 19 lipca 2012

Benvenuti a Venezia !


"Benvenuti a Venezia!" czyli "Witajcie w Wenecji!".
Jak wspominałam we wcześniejszych postach, podczas naszego wypoczynku na północno - zachodniej części chorwackiego wybrzeża nie mogliśmy, będąc tak blisko Włoch, nie udać się do Wenecji.
Po przekroczeniu włoskiej granicy pojechaliśmy do miasteczka Punta Sabbioni, z którego promem popłynęliśmy prosto do Wenecji. Dopłynięcie zajęło około 30 - 40 minut.  Już pierwsze wrażenia z promu były nieziemskie (bo na wodzie).  Sam widok Wenecji od strony morza w promieniach wschodzącego słońca zapiera dech. Wynurza się ona jak Wenus z morskiej piany i porannej mgiełki. Przepływając wzdłuż nabrzeży widzimy pierwsze zabytki i budowle. Ruch w kanale jest niesamowity. Dziesiątki statków, promów, jachtów i łodzi pływa we wszystkich kierunkach aż dziwne, że nikt na nikogo nie wpada. Ale ten kipisz na wodzie jest niczym w porównaniu z widokiem Placu Św. Marka i tłokiem, zgiełkiem oraz kolorowym zawrotem głowy tam panującym. Tak musiała wyglądać Wieża Babel w parę chwil po ingerencji Boga. Przejście z wody na ląd ze względnego spokoju, do ludzkiego mrowiska, to istny szok. I jeszcze ta atmosfera, architektura, zabytki i butiki najlepszych marek. Właśnie ze względu na tę różnorodność nastrojów, niesamowite widoki i zaskakujące połączenie miasta i wody  uważam, że jest to najlepsza i najpiękniejsza droga dojazdowa do Wenecji, którą szczerze polecam. 





poniedziałek, 16 lipca 2012

„Szpile” na zamku






 
Wiem co powiecie, że to nierozważne i niebezpieczne ale w życiu trzeba chwytać okazje w lot. Bo za chwilę, chwila mija i już nie wraca. Dlatego gdy przejeżdżałam obok „zamku” musiałam go zobaczyć i tyle, nawet w „ szpilach”, a efekty możecie zobaczyć.

 






















sobota, 14 lipca 2012

Miramare - morze, skały i zamek


Zamek Miramare to bajkowa budowla wzniesiona na wysokiej skale nad samym brzegiem morza w okolicach Triestu. Jego historia sięga początku XIX wieku, kiedy to ów zamek został wzniesiony na rozkaz Ferdynanda Maksymiliana Habsburga.
Tę przepiękną arystokratyczną posiadłość w stylu eklektycznym otaczają zadbane ogrody pełne szlachetnych gatunków roślin. Znajdziecie tu między innymi palmiarnię, oczka wodne, pełne uroku altanki, a także liczne rzeźby ustawione pod drzewami oplecionymi wisterią. Fantastyczną sprawą jest możliwość dopłynięcia do zamku jachtem od strony morza i zacumowanie w pałacowej przystani, to taki przedsmak Wenecji.
Obecnie w zamku znajduje się muzeum. Niestety nam, ze względu na ograniczenia czasowe, nie udało się zwiedzić tego co oferują wnętrza zamku (może następnym razem). 

Jeśli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej na temat zamku, polecam oficjalną stronę internetową:   http://www.castello-miramare.it/


 


czwartek, 12 lipca 2012

W kolorowej kracie


 

Dzisiaj kolorowy zestaw prosto z porannego wakacyjnego spaceru. Oczywiście bez "trapezowej plecionki z rafii" nie może się obejść. Do tego bluzka w romby zgodnie z  geometrycznym charakterem stroju:) A wszystko w intensywnych, wyrazistych i wesołych barwach. Jak na słoneczny,  letni poranek przystało.

 






















wtorek, 10 lipca 2012

" M.O.D.A. Metki Obcasy Dżinsy Adidasy " Katarzyna Świeżak



W dniu dzisiejszym króciutki post na temat zabawnej książki wprowadzającej w świat mody i to bez względu na wiek. Mowa o: " M.O.D.A. Metki Obcasy Dżinsy Adidasy " Katarzyny Świeżak.




niedziela, 8 lipca 2012

Lublana da się lubić


Będąc w Słowenii nie mogliśmy pominąć tętniącej życiem stolicy Lublany. Choć należy do jednej z mniejszych stolic europejskich potrafi zachwycić swym urokiem. Już samo położenie pośród górskich szczytów sprawia, że czujemy się jak w warownym zamku, a dalsze zwiedzanie miasta tylko pogłębia to uczucie. Szczególnie gdy przechodzimy z nowoczesnego centrum na starówkę, to tak jakby zagłębiać się w historię. Ulice prowadzące na starówkę to miejsce niezliczonych koncertów ulicznych kapel, występów zespołów tanecznych czy pokazów teatralnych.  W centrum znajdziecie wiele przytulnych kawiarenek i restauracji z tradycyjną, regionalną kuchnią. Jest tu mnóstwo studentów, bo jak się okazuje w Słowenii uniwersytety są bezpłatne. Może między innymi dlatego odbywa się tu tak wiele imprez i koncertów. Wszędzie jest bardzo czysto i schludnie, jak zresztą w całej Słowenii (przynajmniej tam gdzie byliśmy).
Nad miastem góruje Wzgórze Zamkowe, co sprawia że wraca uczucie odwiedzin w średniowiecznej warowni. Wprawdzie na szczyt można wjechać całkiem nowoczesną przeszkloną kolejką ale już w środku uczucie powraca. Można chłonąć ducha minionych epok, a  z Wieży Zamkowej podziwiać piękną panoramę miasta. 
Wśród charakterystycznych budowli, które również urzekają swą architekturą i estetyką  warto wspomnieć o Potrójnym Moście, Katedrze Świętego Mikołaja, czy Kościele Świętej Trójcy. Oprócz tego warte zwiedzenia są również muzea i galerie. Pobyt w tym mieście był pełnym zaskoczeniem (w pozytywnym sensie).
Mam nadzieję, że uda nam się tu wrócić, przynajmniej na kilka dni, by jeszcze raz poczuć klimat i urok tego miejsca. 




Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...